Kiedy komiksy ustabilizowały się już jako źródło rozrywki w latach drugiej wojny światowej, nikt z twórców nie podejrzewał, że czekają ich dość ciężkie czasy. A wszystko zaczęło się, któż mógłby przypuszczać, po zwycięskim zakończeniu tejże wojny.
W latach trzydziestych i czterdziestych komiksy wojenne i szpiegowskie wiodły prym. Zrodziły się w tym czasie także komiksy superbohaterskie, tak silnie identyfikowane z tym, co oznaczają amerykańskie komiksy, ale nawet one były wtedy pod silnym wpływem wojennych nastrojów. Superman i Batman często walczyli z nazistami, a inni, tacy jak The Shield i Kapitan Ameryka stworzeni zostali dokładnie w tym celu. Zakończenie wojny zdruzgotało więc istniejący rynek, gruntownie zmieniając zapotrzebowanie czytelników. Od tej pory kładziono nacisk na historie pełne brutalności i seksualnych aluzji - horrory, thrillery i historyjki science fiction, rzadko kiedy połączone jednym bohaterem łączącym je w całość. Doprowadziło to do poczucia zgorszenia, a ostatecznie fali nienawiści z jaką spotkały się komiksy w latach pięćdziesiątych. Zrezygnowani twórcy sami sobie narzucili cenzurę, na wiele lat porzucając jakiekolwiek mocniejsze słownictwo, wzmianki o religii, narkotykach i bezpośrednią przemoc. W tym czasie komiksy o superbohaterach uznawane były za żart - Batman na własne życzenie stał się komedią sytuacyjną. I wtedy właśnie przygody superbohaterów odżyły w nowej, odświeżonej formie i zdominowały komiksy na wiele, wiele lat, aż po współczesność. Chociaż od czasu do czasu pojawiają się inne, bardzo dobre komiksy, w Ameryce zwykle kojarzone są one z herosami o nadprzyrodzonej sile.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.